Rejs po Zalewie Sulejowskim, 31 maja- 3 czerwca 2018

Rejs po Zalewie Sulejowskim, 31 maja- 3 czerwca 2018

Choć nie morska to opowieść,

Pewien zalew w Sulejowie

Opanował klub z Cieszyna,

Tu się wszystko rozpoczyna…

 

Osiem łajb światowej klasy,

Sulejowskie bory, lasy,

Keje oraz toń jeziora

Podbić wreszcie przyszła pora!

 

Częstochowskie korki ciasne,

Przejechali, wszystko jasne:

Dotarli już do Łysego

I spotkali tam swój, swego.

 

Łodzie piękne zaludnili,

By zrozumieć w jednej chwili,

Że już przyszedł czas na śpiewy,

Wnet przestraszyć wszystkie mewy.

 

Mewy? Może kaczki raczej,

Bo tej populacji kaczej

W Sulejowie nie brakuje,

Kaczka kaczkę dopinguje.

 

By, gdy flauta, wiatru brak

Nigdy nie pływała wspak:

Wtedy, jak z icków wynika,

Zderzy się z łajbą „Sternika”.

 

Wróćmy jednak do śpiewania,

Rejsu zainicjowania:

Było tak: głośno, wesoło,

Dużo optymizmu wkoło.

 

Szanty, z Gruzji opowieści,

Wielorybnik oraz pieśni

Spod Kielc rodem skoczne były,

Wszystkim się po nocach śniły.

 

Usterek nie było wiele,

I im dalej, tym weselej

Żeglującym się pływało,

Chociaż ciężko też bywało.

 

No bo jak poradzić sobie,

Kiedy silnik ani drgnie,

Żeby cały ten bałagan

Nie wylądował na dnie?

 

Naprawili, poskręcali,

Coś tam rączo nastawiali,

Rozwinęli grota, foka,

Przystań już spuścili z oka.

 

Flauta, burza, deszcz, szuwary,

Dla solisty i dla pary.

Były szkwały, woda była,

W deszczu łódki wypełniła.

 

Pełen sukces- rzec się chce,

Jednak każdy żeglarz wie,

Że klar z rana, rzecz niełatwa,

Czy to Janmor, czy też tratwa.

 

Byli tacy, co z podłogi

Szczękę chyżo swą zbierali,

Widząc Bolka dań plejadę

Oraz zachód słońca w dali.

 

Było party na jeziorze:

Osiem łódek, taka gratka!

Był „bum” bomem, zimne piwko,

Ciasto oraz czekoladka.

 

W kalambury w leśnej kniei

Też zagrali Sternikowcy,

Lecz dlaczego płeć ta brzydsza

Nie odróżnia psa od owcy?

 

Było też nieletnich paru,

Lub kilkoro, jak wolicie:

Zosia, Jaś, Michał i Stasio

Sprawdzili się należycie!

 

Młodzież starsza pokład dzielnie

O poranku szorowała:

Zostać majtkiem pokładowym

To przygoda doskonała.

 

Podsumować tutaj można

Z wielką pompą i brawami

Rejs, co ledwie się rozpoczął,

No a teraz już za nami…

 

Było dobrze, nawet bardzo!

Płynąć jeszcze raz się chce!

Pełen sukces, brawo nasi!

Niech żałują ci, co NIE:

 

Co NIE byli, NIE pływali,

Szant z gitarą NIE śpiewali,

Niech zapamiętają że:

Już NIE mogą być na NIE!

Rozpoczęcie sezonu 26 maja 2018

Rozpoczęcie sezonu 26 maja 2018

26 maja 2018 w Ośrodku „Żeglarz” w Tresnej nad Jeziorem Żywieckim, odbyło się uroczyste otwarcie sezonu żeglarskiego. Pogoda dopisała, humory również, więc spotkanie zaliczamy do udanych.

Na maszt wciągnięto banderę ”Sternika”, pogratulowano zdobytych świeżo patentów sternika morskiego (Mariusz Machej, Marcin Klimosz, Tomasz Tomica) i rozpoczęto świętowanie. Pyszny poczęstunek: ciasta, sałatki, kiełbaski- uczta dla podniebienia. Później do akcji wkroczył Tomek, który przygotował profesjonalną oprawę muzyczną, która doskonale wpisała się w scenariusz imprezy: były szanty, karaoke oraz skoczne klasyki w stylu „Boney M”.

Przez pewien czas spora część „Sternika” omawiała różnorakie, bardzo istotne sprawy na pokładzie „Cieszynianki”, która zacumowała przy kei. W ferworze rozmów okulary słoneczne Magdy zniknęły w toni jeziora, jednak dla Mariusza, świeżo upieczonego sternika morskiego, to przysłowiowa bułka z masłem. „Bryle” wyłowione nazajutrz- wystarczyło połączyć spryt i zwinność kilku dzielnych żeglarzy.

Czapki z głów, szczury lądowe! Ktoś pragnie stanąć w szranki? 😉

Tańce, śpiewy i rozmowy trwały po blady świt. Urlopowe plany, marzenia i opowieści z czasów minionych- cały wachlarz tematów, jak to bywa w gronie dobrych znajomych.

Następny dzień rozpoczęliśmy pyszną jajecznicą. Dziękujemy! Smutno było rozstawać się z pięknym widokiem z tarasu.

Sezon uważamy za otwarty- pomyślnych wiatrów, Żeglarze!

Wigilijka 8 grudnia 2017

8 grudnia 2017 w Domku Myśliwskim w Dzięgielowie spotkaliśmy się wszyscy na tradycyjnej Wigilijce Klubu Żeglarskiego „Sternik”.

Przygotowania rozpoczęto z odpowiednim wyprzedzeniem, aby wszystko było na najwyższym poziomie. Rzecz jasna- tak się stało. Aromatyczna, czosnkiem pachnąca ryba, na którą niektórzy czekają cały rok, wspaniałe sałatki, pyszne ciasta i ciasteczka- to wszystko znaleźć można było na pięknie udekorowanych stołach, w nastrojowym, świątecznie przystrojonym wnętrzu.

Świętowanie rozpoczęła przemowa Komandora Tomasza Tomicy, którego wsparł Jacek Tyczkowski, Prezes cieszyńskiego PTTK. Kilka ciepłych słów, podziękowań i życzeń było wstępem do uroczystego wręczenia nagród zasłużonym członkom „Sternika”. Jerzy Piszkiewicz odebrał pamiątkowy dyplom za aktywizację członków Klubu na rzecz działalności turystycznej, zaangażowanie w działalność Komisji Rewizyjnej Klubu, rozpowszechnianie idei żeglarstwa, a także za umożliwienie Sternikowcom korzystania z prywatnego jachtu na Jeziorze Żywieckim. Eryk Stępień zaś, nagrodzony został za perfekcyjną organizację spływów kajakowych, wycieczek na nartach biegowych oraz zaangażowanie w życie i działalność Klubu. Serdecznie gratulujemy nagrodzonym żeglarzom!

Przyszedł czas na życzenia- miło jest uścisnąć wszystkich tych, którym dobrze życzymy i winszować im tego, czego najbardziej pragną. Tak właśnie wyglądały wigilijne życzenia „Sternika”- serdecznościom, uśmiechom i całusom razy dwa, razy trzy- któż to wie- nie było końca.

Pachnące smakołyki czekały na pięknie udekorowanych stołach, wszyscy więc z przyjemnością zasiedli do kolacji, która, zgodnie z przypuszczeniami, okazała się smaczna, niewiarygodnie aromatyczna i była wręcz idealnym preludium do następnego etapu: wręczania prezentów. Kto nie lubi świątecznych niespodzianek? Były parasole, książki i gadżety wszelakie. Niektórym udało się wylosować własny prezent, innym zaś, upragnioną przez wszystkich książkę Richarda Konkolskiego, który zaszczycił nas swoją obecnością. Szczęśliwa posiadaczka książki „Zápas o Atlantik” z osobistą dedykacją Autora, wprost nie posiadała się z radości. Magia Świąt!

Kolędowanie przy dźwiękach gitary Andrzeja przeszło oczywiście w wesołe szantowanie- jak to w „Sterniku”. Póżniej rozmowy o tym, jaki był ten kończący się rok i czego oczekujemy po następnym. Wspomnienia rejsów, wakacyjnych wypraw i plany na przyszłość: gdzie na rower i dlaczego tam, gdzie płasko; czy kajaki mają być z przeszkodami, czy może bez; gdzie popłynąć w kolejny rejs, żeby nabrać jeszcze większego doświadczenia i przeżyć kolejne przygody.

Tak minął nam ten piękny wieczór- wieczór ciepły, pełen radości,uśmiechu i nadziei.

Dziękujemy wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do przygotowania i uświetnienia naszej uroczystości: tym, którzy organizowali, gotowali, stroili i sprzątali.

Skryba dziękuje fotografom, bez których wspomnienia z Wigilijki na pewno nie byłyby takie same.

Ahoj i spokojnego oczekiwania na Boże Narodzenie!

 

Kajakiem po Odrze 15-16.07.2017

W piękny lipcowy weekend 15 i 16 lipca 2017, 22 kajakarzy i kajakarek wzięło udział w Corocznym Sternikowym Spływie Kajakowym.

Sobota zapowiadała się słonecznie. Na parkingu przed ostrawskim spożywczakiem część osób naiwnie odziana w szorty i podkoszulki, część rozsądnie w spodnie i gumiaki, z nadzieją spoglądała w lekko zachmurzone cirrusami niebo (Jak to było? „Cirrus na niebie, pogoda się … psuje?”) Pierwsza część spływu upłynęła pod znakiem w pełni relaksacyjnych machnięć wiosłami, wyluzowanym spoglądaniem na okoliczną przyrodę i ciągłym zachwytem nad idealną organizacją całego przedsięwzięcia. W czeskim Bohuminie, przy malowniczym rynku, gdzie czas płynie chyba troszkę wolniej, kajakarze posilili się w przyjemnej restauracji, przygotowując się na odcinek drugi, z nadzieją, że będzie on równie spokojny, jak ten pierwszy. Cóż, życie bywa przewrotne. Czarne chmury, gromadzące się na niebie, huk piorunów w oddali i coraz bardziej złowieszczo prezentujące się okoliczności przyrody sprawiły, że Sternik gęsto zasuwał wiosłami, by zdążyć do celu. Niestety, ostatnie metry dały ekipie porządnie w kość. W jednej chwili deszcz (oraz, jak twierdzą niektórzy: grad) zaczął zacinać tak bardzo, że nawet sztormiaki i inne cuda zdały się na nic. Kajakarze Sternika dotarli jednak do celu- być może pierwszy raz tak bardzo ceniąc sobie schronienie pod mostem 🙂

Po dotarciu na pole namiotowe (Ośrodek Wypoczynkowy „Olza”) i zadomowieniu się nieco (tzn. rozwieszeniu ton mokrych ciuchów na linach pomiędzy samochodami, rozbiciu namiotów etc.) przyszedł czas na rozrywkę: mecz piłki siatkowej, dziarsko rozegrany przez pełnych wigoru kajakarzy, dopingowanych przez tych bardziej zmęczonych. Co za emocje! Później grill, chłodne piwko, długie żeglarzy o życiu rozmowy- to jest to, co Sternik lubi najbardziej. W części nocnej chętni wzięli udział w kempingowej potańcówce, gdzie w rytm muzyki (przyznajmy otwarcie- „rąbanki” tylko dla najbardziej wytrwałych…) pląsali do późnych godzin nocnych. Okazało się, że tańce w blasku stroboskopów warte były zachodu, ponieważ lokalny DJ wyróżnił jedną z kajakarek Sternika (ku jej wielkiemu zaskoczeniu) za największe zaangażowanie na parkiecie.

Drugi dzień rozpoczął się od zarządzonego przez Komandora wyścigu. Ponieważ zwycięzcy proszą o zachowanie anonimowości, pozwolimy sobie złożyć im serdeczne gratulacje, zwłaszcza od Komandora, który zajął zaszczytne drugie miejsce.

Pogoda jak dzwon, słonecznie, przyjemnie, pełne odprężenie. Tak w skrócie można opisać kajakarską niedzielę.

Szeroka Odra to rzeka idealna na spływ kajakowy. W porównaniu z Małą Panwią, czy Rudą, które obfitowały w przeszkody, konary, bystrza i inne atrakcje, Odra to kajakowa autostrada.

Spływ zakończony, kajakarze cudownie zmęczeni. Czegóż więcej nam potrzeba?

Życie składa się z takich właśnie chwil.

Byle do kolejnej wyprawy! Ahoj!