Konkurs fotograficzny 2019

Klub Żeglarski „Sternik”
Regulamin konkursu fotograficznego.

§ 1 – Postanowienia ogólne

1. Organizatorem konkursu jest Klub Żeglarski „Sternik” działający przy Oddziale PTTK „Beskid Śląski” w Cieszynie, ul. Głęboka 56 zwany dalej organizatorem.

2. Konkurs ma charakter otwarty. W konkursie nie mogą brać udziału członkowie jury.

3. Dostarczenie zdjęć na konkurs oznacza akceptację jego warunków wyrażonych w niniejszym regulaminie, w szczególności zapisów § 3 pkt 3 (oświadczenia).

4. Regulamin konkursu znajduje się na stronie internetowej Klubu Żeglarskiego „Sternik” http://sternik.cieszyn.pl.

§ 2 – Zasady konkursu

1. Czas zgłaszania prac (zdjęć): od 6 października 2019 r. do 18 października 2019 r.

2. Zdjęcia należy dostarczać (zgłaszać do konkursu) w formie elektronicznej na adres mailowy sternik.cieszyn@gmail.com, udostępnioną stronę lub na ręce Sekretarza Klubu. Zdjęcia dostarczone w innej formie nie będą oceniane przez jury.

3. Celem konkursu jest: a) promowanie turystyki żeglarskiej, b) udokumentowanie działań żeglarskich Klubu (Klubowiczów).

4. Zdjęcia nadesłane na konkurs powinny nawiązywać do tematów określonych w punkcie poprzednim. Prace, które nie będą spełniały tego warunku nie będą oceniane.

5. Jeden uczestnik może zgłosić do konkursu maksymalnie 3 zdjęcia (łącznie, to jest niezależnie od zawartej na nich tematyki).

§ 3 – Wymogi techniczne i formalne

1. Zdjęcia zgłaszane do konkursu powinny spełniać następujące wymogi:

a) zdjęcie musi być w formacie jpg,

b) rozmiar jednego pliku nie może przekroczyć pojemność 5 MB (lub 12 MPixels),

c) nazwa pliku powinna być zbudowana według schematu „IA rrrr-mm-dd nazwa.jpg”, gdzie poszczególne symbole oznaczają: • „IA” – inicjały autora zdjęcia, • „rrrr-mm-dd” – data powstania zdjęcia, • „nazwa” – najwyżej trzywyrazowy tytuł (opis) zdjęcia.

2. Wraz ze zdjęciami uczestnik przesyła następujące informacje: a) imię i nazwisko, b) adres mailowy, c) informację o miejscu i okolicznościach zrobienia każdego zgłaszanego zdjęcia, d) oświadczenie, że zapoznał się z warunkami/regulaminem konkursu.

3. Przystępując do konkursu uczestnik oświadcza, iż:

a) posiada pełnię praw autorskich do zgłaszanych fotografii oraz posiada zgodę osób biorących udział przy jej powstawaniu (będących na zdjęciu) na uczestnictwo w konkursie oraz na jej publikację – odpowiedzialność za wszelkie roszczenia osób trzecich, które mogłyby zostać skierowane do organizatorów konkursu, przyjmuje na siebie uczestnik;

b) dla zgłoszonych fotografii przenosi nieodpłatnie autorskie prawa majątkowe na rzecz organizatora bez ograniczeń czasowych i terytorialnych, na polach ekspozycji w szczególności wskazanych w art. 50 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tekst jednolity Dz. U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631) – w celu wystawiania, publikacji, rozpowszechniania i udostępniania we wszystkich materiałach informacyjnych, promocyjnych i reklamowych organizatora, bez względu na sposób ich zwielokrotniania i wprowadzania do obrotu;

c) nadesłane zdjęcia nigdy nie brały udziału w innym konkursie fotograficznym i nie były publikowane w żadnych wydawnictwach, d) wyraża zgodę na przetwarzanie i udostępnianie swoich danych osobowych na podstawie art. 29 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych w zakresie związanym z konkursem i ekspozycją prac zgłoszonych do konkursu. Zgoda może zostać cofnięta w każdej chwili emailem.

§ 4 – Rozstrzygnięcie konkursu

1. Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi do 4 tygodni licząc od ostatniego dnia na nadsyłanie zdjęć.

2. Oceny prac konkursowych dokona jury powołane przez organizatora, które zdecyduje o przyznaniu lokat oraz odpowiadających im nagród oraz o przyznaniu wyróżnień. W skład jury mogą wchodzić również przedstawiciele sponsorów.

3. Decyzje jury są ostateczne.

4. Spośród nadesłanych zdjęć jury wybierze prace, które zajmą pierwsze, drugie i trzecie miejsce oraz co najmniej jedną pracę, która zostanie wyróżniona. Przewiduje się przyznanie nagród za pierwsze trzy miejsca. Organizator zastrzega sobie możliwość nieprzyznania którejś lokaty (i nagrody) i/lub przyznania kilku lokat (i nagród) równorzędnych.

5. Przyznanie wyróżnienia nie będzie równoznaczne z przyznaniem nagrody, chyba że wyróżnienie będzie przyznawał sponsor nagrody za to wyróżnienie.

6. Jeden uczestnik może zdobyć tylko jedną lokatę (nagrodę), ilość wyróżnień nie jest limitowana.

7. Ogłoszenie wyników konkursu nastąpi na stronie internetowej organizatora. Finaliści, którzy zajmą pierwsze trzy miejsca, oraz którzy otrzymają wyróżnienia, zostaną powiadomieni o wynikach.

8. Zwycięska praca może zostać opublikowana na kalendarzu PTTK na 2020 r, jeżeli taki powstanie.

Splyw kajakowy Białą Przemszą

 

Szczegółowe informacje
Zapraszamy!
W spływach kajakowych organizowanych przez Klub Żeglarski STERNIK mogą brać udział wszystkie osoby pragnące aktywnie spędzić czas wolny, posiadające dalece posunięte poczucie humoru, akceptujące postanowienia regulaminu.
Wszystkie niezbędne informacje dostępnej są w regulaminie https://docs.google.com/document/d/1q8HXvtIPXQBcFhYD5Q6qxLSwHZDIUQHCZDqW2gX5R48/edit?usp=sharing

Zapisów można dokonywać pod adresem https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSc-1QihoHOuovpZuBDgALx8Sh_XvhVodzs-6Z7mH-nWNjX7eg/viewform

Sobota, 27 lipca 2019
Harmonogram
08:30
Zbiórka – 50°19’58.7″N 19°24’40.4″E https://goo.gl/maps/upzYx7v5Z8Qh2eWk7
10:30
Start I etap
16:00
Meta I etap – Sławków Szkoła Podstawowa.
Niedziela, 28 lipca 2019
09:00
Start II etap
14:00
Meta II etap – 50°15’46.9″N 19°20’16.6″E https://goo.gl/maps/CKHig9vWwHb7jSLn9
16:00
Zakończenie spływu.

Lista uczestników jest dostępna poda adresem https://docs.google.com/spreadsheets/d/1_kGmrrnNALRl2L2c4dmgg31HJ-WP4b2HWPw9MA5IbOg/edit?usp=sharing

Wielkanoc 2019

Kurs żeglarski 2019

Kurs wiosenny rozpoczyna się początkiem maja i obejmuje pływanie w długi weekend oraz kolejne weekendy maja i początku czerwca. Zakończony jest egzaminem na patent żeglarza, który odbywa się w ostatni dzień kursu. Standardowy dzień kursu rozpoczyna się około 10 rano, kursanci spotykają się z instruktorami, przygotowują jachty i wychodzą na wodę, gdzie ćwiczą manewry i uczą się sztuki żeglowania. O wczesnych godzinach popołudniowych następuje przerwa na obiad i ewentualny wykład. Później rozpoczyna się pływanie popołudniowe, które trwa do około 17-tej, zależnie od sił i pogody. Szkolenie odbywa się w Tresnej i obejmuje pływanie na jachtach typowo szkoleniowych typu Wielki Trener oraz Longbot oraz na jachtach kabinowych typu Nefryt.

Start pływania 3.05.2019 piątek, zakończenie 1.06.2019 sobota. Cena 750.00 zł.

Opłaty związane z egzaminem*: pełna 250 zł za egzamin + 50 zł za patent.

*W przypadku uczniów i studentów w wieku do 26 lat powyższe opłaty podlegają obniżeniu o 50%.

Zapisy i zaliczka w kwocie 150 zł do 21.04.2019 u Komandora

Plan imprez na 2019

Wykaz propozycji imprez Klubu Żeglarskiego PTTK STERNIK z Cieszyna na rok 2019.
L.P.
Impreza
Data
Główny Organizator

1
Kolędowanie
01.2019
Zarząd

2
Wycieczki na narty biegowe m.in. Barania Góra, Kubalonka
Zima
Eryk Stępień, Tomasz Tomica, Wacław Pieczonka

3
Kulig Kozińce- Stecówka
23-24.02.2019
Zarząd

4
Bal Kapitański
02.02.2019
Zarząd

5
Zimowe wyjście na Chocz – Slowacja
02.03.2019
Tomasz Tomica

6
Zebranie sprawozdawcze
29.03.2019
Zarząd

7
Wyjazd na narty do Francji
16-24.03.2019
Tomasz Tomica, Roman Szkudro, Jerzy Piszkiewicz

Prelekcja „Tour de Sternik- rowerami na Białoruś i Litwę”
04.04.2019
Mariusz Machej

8
Pszczyńskie Spotkania z Przygodą m.in. Szymon Kuczyński
5-7.04. 2019
Tomasz Tomica

9
Sprzątanie Olzy na kajakach i rowerach
27.04.2019
Eryk Stępień

10
Rozpoczęcie sezonu OW Żeglarz nad J. Żywieckim
18-19.05.2019
Zarząd

11
Rejs na rozpoczęcie sezonu Solina
29.05-02.06.2019
Zarząd

12
Wodowanie łodzi klubowych
Czerwiec 2019
Zarząd

13
Pływanie na Jeziorze Goczałkowickim i Żywieckim
06-09.2019
Zarząd, Jerzy Piszkiewicz

14
Rejsy klubowe na Mazurach
06 – 08.2019
Zarząd

15
Spływ kajakowy Białą Przemszą
27-28.07.2019
Eryk Stępień

16
Rejs rodzinny po Adriatyku
Sierpień 2019
Mariusz Machej

17
Tour de Sternik- rowery
Sierpień 2019
Krzysztof Kasztura

18
Zlot Instruktorów Turystyki Żeglarskiej
Wrzesień 2019
Marian Wierzgoń

19
Rowerami w ciepłe kraje
wrzesień 2019
Mariusz Machej

20
Zakończenie sezonu
Październik 2019
Zarząd

21
Slipowanie łodzi klubowych
Październik 2019
Zarząd

22
Święto wszystkich świętych wyjazd na groby
Październik 2019
Zarząd

23
Targi żeglarskie
Październik lub listopad 2019
Zarząd

24
Wigilijka żeglarska
grudzień 2019
Zarząd

25
Wyjazdy na termalne wody
jesień
Zarząd

26
Lokalne wycieczki rowerowe
wiosna lato jesień
Zarząd

Comiesięczne spotkania członków i sympatyków
Pierwszy czwartek każdego miesiąca godz. 19:00
Zarząd

Organizatorzy zastrzegają sobie możliwość zmiany terminów lub odwołanie danej imprezy.

Zmarł nasz kolega Wiesiek Ocetkiewicz

Z bólem powiadamiamy, że zmarł nasz serdeczny kolega Wiesiek Ocetkiewicz. Będzie nam Go brakować.

„Wieczny odpoczynek, racz mu dać Panie…”

 

Kilka słów o naszym koledze Wiesławie Ocetkiewiczu.

Urodził się w 1947r w Prudniku. W PTTK od 12.06.1964r. Wykształcenie średnie techniczne.

Od 50 lat działał aktywnie i pełnił wiele odpowiedzialnych funkcji w PTTK. Swoją działalność ukierunkował na turystykę żeglarską, działając w strukturach Klubu Żeglarskiego PTTK „STERNIK” w Cieszynie, pełniąc kolejno:    w latach 1970-1971 funkcje skarbnika, w latach 1972-1974 i 1993-1995 funkcje Komandora, w latach 1983-1986 był kierownikiem wyszkolenia żeglarskiego tegoż Klubu a od 1996-2014r Przewodniczącym Komisji Rewizyjnej. W sumie przez 39 lat pełnił różnego rodzaju społeczne funkcje w Klubie. Od 1974r  posiadał uprawnienia sędziego regat żeglarskich na akwenach zamkniętych i na Bałtyku, a od 1985 jako Inspektor Techniczny PZŻ  był członkiem Komisji Technicznej Bielskiego Okręgowego Związku Żeglarskiego, sprawując nadzór nad stanem technicznym jachtów żaglowych pływających po Polskich akwenach wodnych. Instruktor Żeglarstwa PZŻ a od 2001r także Przodownik Turystyki Żeglarskiej PTTK a po zmianie nazwy Instruktor Turystyki Żeglarskiej PTTK, Przewodniczący TRW Żeglarskiej Odznaki Turystycznej.

Mając od 1985r uprawnienia sędziego I stopnia, był członkiem wielu zespołów sędziowskich podczas regat żeglarskich, także z udziałem młodzieży. Aktywnie udzielał się w Beskidzkim Okręgowym Związku Żeglarskim w Bielsku-Białej pełniąc między innymi funkcje członka Komisji Rewizyjnej. Był wykładowcą na wielu kursach dla kandydatów chcących uzyskać patenty żeglarskie w tym przez duże grupy młodzieży. Posiadał uprawnienia sternika jachtowego i starszego sternika motorowodnego. Od 2014r. pełnił także funkcję członka Komisji Odznaczeń i Wyróżnień Oddziału PTTK „Beskid Śląski” w Cieszynie.

Za wieloletnią działalność społeczną wielokrotnie odznaczany przez struktury PTTK i PZŻ, a także Ministerstwo Sportu i Turystyki oraz władze Wojewódzkie z Bielska-Białej i Katowic: Złota Honorowa Odznaka PTTK, Odznaka „50 lat w PTTK”, zasłużony dla woj. Bielskiego, zasłużony dla woj. Śląskiego w stopniu srebrnym, „Za Zasługi dla Turystyki”, „Zasłużony Działacz Żeglarstwa Polskiego” i na ukoronowanie swojej działalności w 2016r otrzymał Brązowy Krzyż Zasługi oraz został wpisany do Księgi Zasłużonych Działaczy PTTK Woj. Śląskiego pod nr 288.

Cześć Jego Pamięci

Na zdjęciu odbiera Brązowy Krzyż Zasługi

Odznaczenie ustanowione w 1923 r. Krzyż nadawany jest osobom, które położyły zasługi dla państwa lub obywateli spełniając czyny przekraczające zakres ich zwykłych obowiązków, a przynoszące znaczną korzyść państwu lub obywatelom, ofiarną działalność publiczną, ofiarne niesienie pomocy oraz działalność charytatywną.

.

Walne Zebranie Sprawozdawcze KŻ Sternik

Zapraszamy na Walne Zebranie Sprawozdawcze Klubu Żeglarskiego Sternik w dniu 29.03.2019 piątek, godz. 18:00 Dom Narodowy, sala konferencyjna.

Gratulacje – Super Kolos za 2018 rok otrzymuje nasz przyjaciel Richard Konkolski

winieta2

Czeska fala. Super Kolos 2018 dla Richarda Konkolskiego

Czeska fala. Super Kolos 2018 dla Richarda Konkolskiego Jako pierwszy obywatel b. Czechosłowacji opłynął świat w samotnym rejsie. Dokonał tego na własnoręcznie zbudowanym jachcie „Nike”. Potem powtórzył ten wyczyn jeszcze dwukrotnie na „Nike II”, przemianowanej następnie na „Declaration of Independence”. Bez dostępu do morza w rodzinnym kraju i bez pieniędzy, za to z fantazją, wybitnymi umiejętnościami i wielkim sercem Richard Konkolski zapisał się w historii światowego żeglarstwa złotymi zgłoskami. Portem, z którego przez wiele lat wyruszał w swoje rejsy, był Szczecin.


Urodzony ponad 75 lat temu (1943 r.) w Bohuminie na Morawach Richard Konkolski to najbardziej polski z czeskich żeglarzy i najbardziej czeski żeglarz w Polsce. W marcu 2019 roku odbierze w Gdyni nagrodę Super Kolosa za całokształt dokonań.

Bardziej Ryszard niż Richard

Wychowywał się nieopodal polskiej granicy i choć do morza miał daleko, nie przeszkadzało mu to w rozwijaniu żeglarskiej pasji. Pływał na stawach, budował modele żaglowców i zaczytywał się w morskiej literaturze. Z tego okresu najlepiej zapamiętał niewielką książeczkę Żagle znikają z oceanów pod redakcją Jana Ludwiga. Ma ją do dzisiaj.

W wieku 16 lat zaczął startować w regatach, a pierwsze szlify morskie (patent żeglarza i sternika) zdobył na obozie w Boszkowie koło Leszna. Stopień sternika morskiego i instruktora uzyskał w Jastarni, a egzamin kapitański zdawał na słynnym jachcie „Śmiały”. Wkrótce jego ulubionym miejscem w Polsce stała się przystań w Szczecinie.

Otwarty i bezpośredni, szybko nawiązywał bliski znajomości z polskimi żeglarzami, w czym pomagało mu to, że mieszkając przy polskiej granicy, odbierał… TVP Katowice. Jak wspominał w jednym z wywiadów wiele lat później, polskiego nauczył się, oglądając Stawkę większą niż życie oraz Czterech pancernych. Przyjaźnił się m.in. z Bolesławem Kowalskim, Jerzym Radomskim, Krystyną Chojnowską-Liskiewicz, Teresą Remiszewską, Krzysztofem Baranowskim czy Henrykiem Jaskułą.

Dookoła świata po raz pierwszy

W 1972 roku wziął udział w transatlantyckich regatach OSTAR. Zajął w nich 41. miejsce, ale zdobył wielkie uznanie środowiska, startował bowiem na tak małym jachcie, że obdarzono go pseudonimem „Superkamikadze”. Niedługo po zakończeniu regat, ruszył na „Nike” w swój pierwszy rejs wokółziemski. Płynął trasą przez Bermudy, Kanał Panamski, wyspy Pacyfiku, Australię, Cieśninę Torresa, Ocean Indyjski, południową Afrykę i Atlantyk. Do Plymouth dotarł po 342 dniach i pokonaniu ponad 33 tys. mil morskich. Konkolski stał się w ten sposób pierwszym obywatelem Czechosłowacji, który opłynął świat w samotnym rejsie. Jego wyczyn doceniono nie tylko w ojczyźnie, ale również w Polsce, Czech otrzymał bowiem nagrodę Rejs Roku.

W regatach OSTAR Konkolski wystartował jeszcze dwukrotnie – w latach 1976 i 1980.

Ucieczka do wolności

W 1982 roku, po dwóch latach przygotowań do regat BOC Challenge, które prowadził na własny koszt w warunkach stanu wojennego w Polsce, nie otrzymał od czechosłowackich władz sportowych zezwolenia na udział w rejsach morskich. Nie godząc się z tą decyzją, która oznaczała dla niego koniec marzeń o kontynuowaniu żeglarskiej pasji, wraz z żoną i synem wypłynął z Polski bez zezwolenia. Dotarł do Newport, wystartował w wokółziemskich regatach, a po ich zakończeniu poprosił o azyl polityczny.

W trakcie trwania regat był w kraju sądzony, a wszystko to kosztowało go zaoczny wyrok 11 lat więzienia w Czechosłowacji i utratę majątku. Mimo tego, startując w zawodach – w BOC Challenge w 1982 roku wygrał dwa etapy i zajął ostatecznie trzecie miejsce w swojej klasie, zaś cztery lata później był piąty, stając się tym samym jednym z pierwszych na świecie żeglarzy, którzy aż trzy razy samotnie opłynęli kulę ziemską – zawsze robił to jako Czech i reprezentował Czechosłowację. Zależało mu, by osiągane przez niego wyniki, szły na konto jego kraju. O obywatelstwo USA Richard Konkolski wystąpił dopiero po zakończeniu sportowej kariery.

Wraz z rodziną zamieszkał  na stałe w Stanach Zjednoczonych, a w 1992 roku otrzymał amerykański paszport. Czeskie obywatelstwo przywrócono mu dopiero w 2014 roku. W tym samym roku wrócił do kraju i osiedlił się w Lutyni Dolnej koło Bohumina, skąd pochodził jego ojciec.

Słowo żeglarza

Mieszkając w USA Konkolski z powodzeniem zajmował się zawodowo produkcją filmową i telewizyjną, ale jego drugą największą pasją po żeglarstwie jest pisanie. Laureat Super Kolosa jest autorem dziewiętnastu publikacji, m.in. przetłumaczonej na polski jeszcze w l. 80. XX wieku książki Samotnie przez Atlantyk.

Do dziś pozostaje autorytetem i dobrym duchem dla wielu początkujących, samotnych żeglarzy.

 

| oprac. m.in. na podstawie tekstu Marka Słodownika z magazynu „Rejs”

BOC1987NewportFinish

Przez lata bywał w naszym kraju częstym gościem. Miał tu wielu przyjaciół, stąd wypływał w swoje rejsy, tu wreszcie, w Szczecinie, miał swoją bazę. Pozostał jedną z bardziej popularnych postaci świata żeglarskiego w Polsce.

Urodził się w Bohuminie na Morawach. Zajmował się narciarstwem, biegami, strzelaniem, gimnastyką, judo, a przede wszystkim żeglarstwem. W tej dyscyplinie odnosił największe sukcesy, wygrał kilkadziesiąt regat lokalnych, przez siedem kolejnych lat zachował tytuł mistrza Północnych Moraw. Pod koniec lat sześćdziesiątych zdobywa uprawnienia żeglarskie w Polsce. Nauczył się języka polskiego, pływał w rejsach morskich organizowanych przez polskie kluby. Zrobił wymagany staż kapitański i wkrótce zdobył upragniony patent. Do dzisiaj wspomina pierwszą książkę żeglarską, jaką przeczytał nie znając jeszcze polskiego. Była to miniatura morska „Żagle znikają z oceanów” pod redakcją Jana Ludwiga. Nie znał wprawdzie wówczas znaczenia słowa „znikać”, ale nie przeszkodziło mu to w lekturze. Książkę tę trzyma do dzisiaj na półce swojej domowej biblioteki i darzy ją szczególnym sentymentem.

Nike Ryszarda Konkolskiego to jacht typu Zośka zaprojektowany w Polsce

Pamięta doskonale swój pierwszy rejs morski, na który zamiast sztormiaka zabrał strój przeciwchemiczny P1 z obciętym kapturem. Kombinezon wyglądał wprawdzie niezwykle egzotycznie, ale nie przeciekał, a jak już wodę złapał, to było jej w integralnych kaloszach powyżej kolan. Sławę i popularność, nie tylko w Czechosłowacji, przyniósł mu start w regatach transatlantyckich na własnoręcznie zbudowanej NIKE. Już w sezonie 1971 odbywał na niej rejs dookoła Danii odwiedzając pięć krajów, a następnie zaliczył wymagany regulaminem regat stażowy rejs samotniczy na Morze Północne. W regatach zajmuje 41 miejsce, (siódme po przeliczeniu). Zaraz po zakończeniu regat rusza w swój wokółziernski rejs. Płynie przez Bermudy, Kanał Panamski, wyspy Pacyfiku, Australię, Cieśninę Torresa, Ocean Indyjski, Południową Afrykę i Atlantyk do Plymouth. Kiedy ruszał, nie miał przy sobie nawet dolara, Trasę wybrał pod kątem możliwości jachtu, bał się okresu huraganów na Indyjskim i nie uniknął kłopotów wywracając się w okolicach Durbanu. Remont pochłonął wszystkie zarobione na lądzie fundusze. Na ostatni etap, do Polski, zabrał do jedzenia tylko worek ryżu, olej, i groszek w puszce stanowiący urozmaicenie posiłków co drugi dzień. Na nic innego nie starczyło pieniędzy.

Rejs skończył w 1975 roku po przepłynięciu ponad 33 tysięcy mil. W drodze do Polski towarzyszyła mu żona Mirosława. W kraju zgotowano mu entuzjastyczne przyjęcie. Witano go jak bohatera, był postacią powszechnie znaną i bardzo lubianą. W Polsce uhonorowano go nagrodą Rejs Roku. W kolejnym sezonie ponownie staje na starcie regat OSTAR. Tym razem na metę dociera po 39 dniach, co daje mu drugą pozycję w klasie po przeliczeniu. Pierwsze miejsce odebrały mu machinacje organizatorów, którzy jachtowi brytyjskiemu, dłuższemu o trzy metry, dały korzystniejszy przelicznik. W kolejnych regatach OSTAR w 1980 roku płynie na Cetusie. Zajmuje czwarte miejsce w klasie z czasem 21 dni. W kraju występuje często w środkach masowego przekazu, wygłasza liczne odczyty, jest niezwykle popularny. Ma to jednak także swoje ciemniejsze strony. Jest solą w oku dla działaczy związkowych. Nie dość, że pochodzi z prowincjonalnego Bohumina to jeszcze mąci spokój działaczom, którzy dotąd przypinali sobie hojnie medale za wybitne osiągniecia sportowe – rejsy Dunajem na Morze Czarne, Łabą do Hamburga. Nie chciano wykorzystać jego popularności do kreowania zainteresowania żeglarstwem, działaczom w dwurzędowych marynarkach takie sukcesy nie były do niczego potrzebne, nienawidzili Konkolskiego za jego popularność, kontakty i sławę. Odcięto go od możliwości publikowania i występów w mediach. Konkolski nic nie chciał od związku, prosił, by mu tylko nie przeszkadzać. Chciał pływać. l tego jednak było za dużo. Centrum żeglarskie w Pradze odmawiało Konkolskiemu wydania zgody na jakiekolwiek pływania morskie. Tym samym oddalała się wizja startu w pierwszych regatach BOC Challenge, do których przygotowywał się przez kilka ostatnich lat. Nie było wyjścia, Konkolski wykorzystał bezwład biurokracji i zdecydował się na ucieczkę z kraju.

Zabrał żonę, syna i załoganta z Polski pomagającego przy wykańczaniu kadłuba. Podczas stanu wojennego panującego w Polsce, wypłynął jachtem na morze. W Newport poprosił o azyl polityczny, aby zalegalizować swój pobyt. Wkrótce wystartował w regatach zajmując trzecie miejsce w swojej klasie. Rok 1986 przynosi kolejny start w regatach BOC Challenge, na tym samym jachcie, tyle że pod nazwą DECLARATION OF INDEPENDENCE. Zajmuje piąte miejsce. Jest jednym z pierwszych żeglarzy w historii, którzy trzykrotnie opłynęli samotnie świat. W Czechosłowacji w tym czasie trwa nagonka. Działacze triumfują… Opluwany w mediach, ograbiony ze wszystkiego, co pozostawił w kraju, jest sądzony i dostaje wyrok dziesięciu lat więzienia. Nie może się bronić, tym łatwiej jest więc go oskarżać. W Stanach założył firmę, zbudował studio telewizyjne w piwnicy swego domu przez lata konsekwentnie rozwijał biznes. Pożar domu w 1992 roku zahamował rozwój planów, ale i tym razem Konkolski nie opuścił rąk. Działał na rynku mediów, kręcił i produkował filmy video, tworzył multimedialne programy, nie tylko żeglarskie. Był przez lata nieformalnym konsultantem środowiska żeglarskiego w sprawach regat oceanicznych. To przede wszystkim do niego kierowali swe pierwsze kroki kandydaci na samotnych żeglarzy. Jego dom przypominał muzeum żeglarstwa, a księgozbiór zawiera kilka tysięcy woluminów poświęconych tej dziedzinie.

Kilka lat temu powrócił do Czech, wyrok 12-letniego więzienia za ucieczkę z kraju uchylono w 2014 roku. Mieszka nieopodal Bohumina pisze książki. W jednym z e-maili pisał, ze książki teraz szybciej pisze niż czyta, ale potrafił się odnaleźć w nowej rzeczywistości.

MAS

Zdjęcia z archiwum Ryszarda Konkolskiego

Autor sm

Wesołych Świąt!

Pod banderą Sternika – Wyspy Jońskie 2018

Pod banderą Sternika – Wyspy Jońskie 2018

Pod banderą Sternika – Wyspy Jońskie 2018 – zupełnie subiektywny

Skiper – Mariusz Machej

Mam nadzieję, że komuś się to przyda! Może ktoś popłynie w te rejony, a może my wrócimy tam jeszcze raz… W każdym razie, poniżej zamieszczam garść dość luźnych uwag, dotyczących dwutygodniowego rejsu, który odbyłem wraz z rodzinką początkiem lipca 2018 r.

1. Gdzie to jest? No, gdzie to jest?

Start i koniec rejsu to port w Lefkadzie (miasto) na wyspie o tej samej nazwie. W tym wypadku pisząc o Wyspach Jońskich, mam na myśli wyspy rozciągające się wzdłuż zachodniego brzegu Grecji, między Lefkadą na północy, a Zakyntos na południu.

2. Jak dojechać?

W zasadzie można tam dojechać na 3 sposoby: samolotem, samochodem lub samochodem-promem. Najłatwiejszą, najszybszą i najtańszą wersją jest samolot – pod uwagę można brać tanie linie lotnicze, lub loty czarterowe organizowane przez biura podróży, trzeba dolecieć do Prevezy, lub na Korfu. Ze względu na awersje Magdy do lotów samolotem, wybraliśmy wersję mieszaną: ja, Magda i Martyna jechaliśmy samochodem do Ancony, potem płynęliśmy promem do Igoumenitsy, gdzie spotkaliśmy się z Martą i Józkiem, którzy przylecieli samolotem na Korfu. Ostatnie 110 km, jakie nam zostało do Lefkady, przejechaliśmy wspólnie samochodem. Przy okazji, samochód w Lefkadzie zostawiliśmy, w wolnym miejscu przy chodniku, całkiem za darmo, i nic mu się przez 2 tygodnie nie stało.

3. Jaki plan?

Punkt pierwszy: poprzez Itakę i Kefalonie dopłynąć za Zakyntos, do zatoki Wraku oraz do żółwi Caretta (i wrócić:)). Drugi żelazny punkt planu: totalny chill-out, cieszyć się kąpielami w ciepłych zatoczkach, zwiedzaniem ciekawych miejsc na brzegu i kosztowaniem smakołyków greckiej kuchni. Jak to zwykle bywa, życie weryfikuje zbyt optymistyczne założenia – pierwszy punkt planu nie udało się zrealizować w 100%, co zresztą niespecjalnie nas zmartwiło, bo wykonaliśmy 150% planu z punktu drugiego.

4. Czym pływaliśmy?

Wybór jachtów jest ogromny. Postanowiliśmy kierować się ceną i wybrać coś w miarę taniego. Wybór padał na Sun Odyssey’a 37.1 o wdzięcznej nazwie „Calma” z roku 1996. Jak się później okazało całkiem niepotrzebnie martwiłem się tym rocznikiem. Łajba była doskonale utrzymana i zadbana, a jej stan był znacznie lepszy niż stan o 10 lat młodszych łódek jakie miałem okazje czarterować na Chorwacji. Właściciel, Theo, wyposażył ją w wiele pomocnych gadżetów i rozwiązań. Najciekawszym były panele słoneczne, które ładowały akumulatory i pozwalały bez podłączania się do źródła prądu przetrwać cały rejs. No chyba że na pokładzie znajdowały się kobiety, które używają prostownic i tego typu podobnych sprzętów…. wtedy bez podłączenia do prądu ani rusz.

5. Who is who

Załogę stanowiło 5 osób. Ja, świeżo upieczony Jachtowy Sternik Morski, moja żona Magda, córki Marta i Martyna, oraz teść – Józek, najstarszy i najmniej doświadczony (tzn. w ogóle nie) w pływaniu po morzu. Dość szybko rozdałem funkcje na jachcie, w przypadku odejść od kei, stawania na kotwicy itp. Józek zajmował się obsługą dość archaicznej windy kotwicznej – z czasem osiągnął w tym mistrzostwo, za cumy odpowiedzialne były Marta i Martyna, za odbijacze i komunikacje – Magda. W czasie rejsu, za sterem wszyscy zamienialiśmy się miejscami.

6. A w ogóle to tam wieje?

Pływając w tym rejonie i planując trasę rejsu trzeba brać pod uwagę kilka czynników. Jednym z ważniejszych jest, bez wątpienia, wiatr! Z moich dwutygodniowych obserwacji, wynika, że wiatr wieje trochę podobnie jak na Chorwacji, ale jest mocniejszy. Przeważający kierunek to NW. Rano do godziny 11stej – totalna flauta, potem siła wiatru zaczyna się stopniowo zwiększać, by koło 15-16stej osiągnąć 5B i tak wiać do późnego wieczora. No i tu zaczyna się jeden z problemów, bo gdzie i jak zacumować przy takim wietrze, kiedy np. na betonowej kei nie ma nikogo do pomocy, a ty dostajesz boczny wiatr 25 węzłów, musisz rzucać kotwicę i próbować podejścia.

7. Porty

Tym samym płynnie przeszedłem do kolejnego punktu. Porty na Wyspach Jońskich, nie różnią się specjalnie niczym innym od portów w pozostałych częściach Grecji. W przeważającej ilości są to porty miejskie, mariny, znane z Chorwacji, można policzyć na palcach jednej ręki, zresztą cześć z nich w ogóle nie powinna nazywać się marinami. Opłaty w portach są nieduże, lub w ogóle ich nie ma, w zamian otrzymujemy nic lub prawie nic. Przede wszystkim zapominamy o sanitariatach! Tzn. jest coś takiego, ale to zwykle inicjatywa prywatna lub pozostają sanitariaty w knajpkach. Zwykle nie ma prądu, a woda czasami jest. Grecy to zaradny naród, w portach i w ich pobliżu, jeżeli nie ma wody, kursują prywatne cysterny z wodą, gdzie za pomocą długiego węża mogą dostarczyć wodę nawet na jacht stojący na kotwicy poza portem. Tankowanie nie jest specjalnie tanie, np. na Itace po 6 eurocentów za litr, ale raczej wyjścia nie ma. A mariny… no cóż byliśmy w jednej – ceny wysokie, a infrastruktura nie powala – miałem wrażenie, że tak naprawdę jedynym usprawnieniem jest muring 🙂

8. Achtug! Flotylla!

Jedyna rzecz, która naprawdę psuła mi humor to były flotylle. Flotylle to zorganizowane grupy jachtów, głównie z Angolami na pokładzie, które pływają między portami na wyspach. I nie byłoby w tym nic strasznego, gdyby nie fakt, że flotylle posiadają swoich ‚przewodników’ czyli inaczej mówiąc obsługę, która jest odpowiedzialna między innym za zajęcia miejsca w porcie. ‚Przewodnicy’ przypływają pierwsi do portu, gdzieś w godzinach 13-14 i rezerwują cały port, np.: stając longsidem wzdłuż kei. Przypływając później, w większości portów, szczególnie tych mniejszych, nie ma żadnych szans, aby stanąć przy kei. Jeżeli ktoś musi lub chce konieczne stanąć w porcie, musi przypłynąć tam najlepiej najpóźniej w południe (wtedy kiedy akurat zaczyna wiać:)), w przeciwnym razie obejdzie się ze smakiem. Flotylle nie tylko zajmują miejsca w porcie, ale także najlepsze kotwicowiska wokół portu, więc tak czy owak trzeba się śpieszyć.

9. Kotwicowiska

Jedynym sensowym rozwiązaniem powyższego problemu jest stanie na kotwicy. Kotwicowisk jest dużo, jednak te najlepsze są zwykle zatłoczone. W związku z tym w większości przypadków stoi się na kotwicy i dwóch linach cumowniczych przyczepionych do brzegu (taki sposób cumowania zapobiega myszkowaniu łódki). Takie kotwiczenie wymaga zgrania załogi, gdy oprócz skipera, który utrzymuje łajbę w odpowiedniej pozycji (przy częstym bocznym wietrze), potrzeba kogoś kto dopłynie do brzegu i zaczepi poprawnie liny cumownicze. Na kursach tego nie uczą… za pierwszym razem pomogli inni żeglarze, a potem szło coraz lepiej. Za dopłynięcie z cumą opasaną przez ramię, znalezieniem odpowiedniego punktu zaczepienia i zamocowaniem cumy była odpowiedzialna Martyna. Znajomość węzła ratowniczego – w tym wypadku niezbędna. Stosuje się go do mocowania cumy do skał, oraz do sztukowania zbyt krótkich cum. Tak przy okazji: my do dyspozycji mieliśmy zwykłe cumy z włókien naturalnych, które były ciężkie i tonęły (wraz z Martyną:)), więc z zazdrością patrzyliśmy na tych żeglarzy którzy mieli lekkie, pływające, syntetyczne cumy w żarówiastych barwach.

Jeżeli miałby polecać jakieś miejsca do kotwiczenia i relaksu, to od razu na myśl przychodzą mi zatoczki na północno-zachodnim krańcu Meganissi oraz zatoka przy plaży Sarakiniko na Itace (uwaga: żeby zacumować przy pionowych białych skałach, trzeba mieć sprzęt alpinistyczny, np.: roksy lub haki), gdzie na plaży można zapalić ognisko.

10. Maniana z kotwicami

Jeżeli dużo jachtów stoi obok siebie na kotwicach, to prędzej czy później taka sytuacja będzie miała miejsce. Dwa razy wyciągaliśmy cudze kotwice, przy okazji wyciągania naszej. Za drugim razem wyciągnęliśmy dwie jednocześnie :). Jak się wie, co robić w takim wypadku, no to sprawa jest w miarę prosta. Znów mieliśmy szczęście do ludzi – za pierwszym razem, co i jak pokazał nam inny żeglarz.

Inna kwesta związana z kotwicą, to pewność czy kotwica odpowiednio trzyma dno! Zdarzyło się i tak, że z pozoru trzymająca dobrze kotwica, zaczęła ‚popuszczać’, i jacht niebezpiecznie zaczął się przybliżać do brzegu. Po szybkim zrzuceniu cum i odpłynięciu, okazało się że kotwica była zahaczona o zgubioną drabinkę kąpielową(!), która uniemożliwiała jej poprawne zarycie się w dno.

11. Awarie

Czarterowanie tanich łajb wiąże się z ryzykiem, że coś tam jednak może się zepsuć. Czwartego dnia rejsu, stojąc na kotwicy ‚poszła’ nam pompa wodna i cały zapas słodkiej wody znalazł się w zęzie. Na szczęście staliśmy obok portu, szybko zorganizowana przez Theo pomoc dotarła na miejsce – greccy fachowcy dopłynęli pontonem, wymontowali pompę i… powiedzieli, że zamontują nową w sąsiednim porcie, następnego dnia. W rejsie to praktycznie jedna doba straty, bo naprawa trwała do godziny 14stej dnia następnego. O innych drobnych awariach, naprawianych własnymi siłami – nie wspominam.

12. Coast Guard

Powszechnie znany jest grecki luz w żyłach, więc sporym zaskoczeniem była kontrola Straży Wybrzeża. Gdy zobaczyła ich Magda, zaraz pomyślała, że będą kontrolować poziom alkoholu w wydychanym powietrzu 🙂 Nic bardziej mylnego, to ich nie interesowało. Kontrolowali uprawnienia, dokumenty armatora, listę załogi, datę ważności środków ratunkowych – najtrudniej było znaleźć środki ratunkowe! Strach pomyśleć co by było gdyby naprawdę trzeba by było ich użyć!

13. Choroba morska

Na rejsach rodzinnych, po ciepłych wodach Adriatyku, sytuacja taka nie powinna się zdarzyć. A jednak, wbrew założeniom, się zdarzyła! Po 2 dniowych mocnych wiatrach, w cieśninie między Kefalonią a Lefkadą, która jest otwarta na ciągle rozkołysane morze, fala dała się załodze mocno we znaki. Na szczęście, po 2 godzinach bujania, dopłynęliśmy w pobliże brzegu, a choroba nie objawiła się w najcięższej postaci. Spotkana wcześniej polska załoga, płynącą z Zakyntos, też informowała, że ich choróbsko dopadło.

14. Język angielski – rzecz niezbędna!

Może to co piszę to absolutny truizm, ale bez znajomości angielskiego nie ma co wybierać się na Morze Jońskie. Jest to rejon Grecji okupowany przez angielskich turystów. Od przejęcia łódki, kontaktów z armatorem, z obsługą portów (o ile ktoś taki w ogóle jest), rozmów z innymi żeglarzami (przeważającej ilości też Anglikami), kupowaniem w sklepie lub knajpce, po zdanie łajby – tylko angielski. No chyba, że ktoś zna grękę!

15. Kąpiele

Woda w morzu jest czysta, ciepła lub bardzo ciepła, szczególnie w osłoniętych zatoczkach. Gdy nie żeglowaliśmy, pływaliśmy ile się tylko dało. W niektórych miejscach fauna morska zachwycała swym bogactwem – czasami miałem wrażenie, że kąpię się w akwarium. Zrobione zdjęcia nie oddały ani 10% klimatu tego miejsca 🙁

16. Grecka kuchnia

O tym by można pisać i pisać. Koniecznie trzeba spróbować, tym bardziej, że jedzenie w greckich knajpkach nie jest specjalnie drogie. Najlepiej znaleźć knajpę, w której stołują się lokalsi (nie zawsze jest to możliwe). Zwykle zaczynają ucztować około godziny 22 (dla nas to noc:)). Obserwowanie ich, jak również kosztowanie przysmaków lokalnej kuchni to przepyszna zabawa.

17. Dlaczego Odyseusz wracał do Penelopy 10 lat?

Teraz już wiemy! To nie tak, że nie chciał do niej wcześniej wrócić, bo miał inne kobiety w tym czasie. Homer wcale nie fantazjował! Itaka to mimo wszystko dość wietrzna wyspa, wystawiona na północno-wschodni wiatr, który dodatkowo się wzmaga przez efekt dyszy, którą tworzy cieśnina między Kefalonią i Lefkadą. Odyseusz na pewno chciał dopłynąć do ukochanej szybciej, ale warunki pogodowe były jakie były i zajęło mu to tyle czasu. A swoją drogą Penelopa i tak musiała czekać, bo przy tym wietrze, ciężko jej było innego chłopa znaleźć 😉

18.Podziękowania

Dziękuję mojej kochanej rodzince, za to, że znosi cierpliwe moje żeglarskie fanaberie. A Tobie czytelniku, za to, że przebrnąłeś do końca tego tekstu.

Mariusz Machej